W dzisiejszym świecie, kiedy czas płynie jakby szybciej, kiedy ciągle gdzieś pędzimy - często zapominamy, ile radości można sprawić drugiemu człowiekowi, poświęcając mu odrobinę swojego czasu, uwagi.
My przekonaliśmy się o tej prostej prawdzie, widząc wzruszone i uśmiechnięte twarze Pań z Domu Pomocy Społecznej im. św. Brata Alberta w Bychawie.
Dom prowadzony jest przez trzy sympatyczne siostry ze Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim. Mieszkanki, często schorowane, znajdują tam całodobową opiekę, pomoc socjalną (mieszkanie, leki, wyżywienie, odzież). Dom jest zradiofonizowany, co umożliwia Paniom uczestnictwo w uroczystościach kościelnych, co jest bardzo ważne, bo niektóre z nich nie poruszają się o własnych siłach.
Wszystko zaczęło się od pomysłu, aby przedstawienie pt. Cztery pory roku, które dzieci ze Szkoły Podstawowej im. Kajetana Koźmiana w Bychawce prezentowały podczas Choinki Noworocznej, pokazać jeszcze komuś, komu może sprawić to odrobinę radości.
Był 28 stycznia, typowy dla tegorocznej zimy dzień – dżdżysty i ponury. Nam jednak zupełnie to nie przeszkodziło. Ćwiczyliśmy do ostatniej minuty, pojechaliśmy do ośrodka w pełnym rynsztunku, przemaszerowaliśmy przez ulicę barwnym korowodem – i zagraliśmy. I w ciągu niespełna godziny, w niewielkiej sali, udało nam się stworzyć wyjątkową atmosferę – pełnego napięcia oczekiwania, ogromnej radości i szczerego wzruszenia.
W przedstawieniu brali udział uczniowie klasy I, II i III naszej szkoły oraz chór (dziewczynki z klasy V). Dzieci pod opieką pań: Jolanty Maksim, Beaty Chmielowiec, Krystyny Jagiełło oraz pana Tadeusza Kuranta wcieliły się w role: Starego i Nowego Roku, Wiosny, Lata, Jesieni, Zimy oraz uroczych pomocników pór roku. Na scenie wystąpiły też rozbrykane dzieciaki rzucające niby-śnieżkami oraz poważni recytatorzy, którzy na tle muzyki Antonio Vivaldiego, przypomnieli widzom uroki czterech pór roku. Występy aktorów przeplatane były pastorałkami, pięknie śpiewanymi przez chór oraz wszystkie dzieci. Przedstawienie jednak nie miałoby takiego uroku, gdyby nie stroje - przepiękne suknie, peleryny, korony, kwiaty, motylki... Nie mogło też zabraknąć aniołków i pastuszka. Warto wspomnieć, że wszystkie stroje przygotowali własnoręcznie rodzice wraz ze swoimi dziećmi, co dodało przedstawieniu wdzięku.
W czasie występu aktorzy dali z siebie wszystko, choć trzeba przyznać, że paraliżowała ich trema. Emocje towarzyszące grze dzieci były jeszcze większe niż te podczas przedstawienia w szkole. Nie jest bowiem łatwo grać ze świadomością, że tak ważni słuchacze przyglądają się przedstawieniu z przejęciem i wielką nadzieją na twarzach. Trema jednak opadła, gdy przy pierwszym z utworów - Jest taki dzień – chórowi dzieci zawtórowały siostry zakonne, opiekunki uroczych słuchaczek.
Potem były oklaski, uśmiechy, rozmowy, wspomnienia i łzy.
Pojechaliśmy aby dać innym trochę radości, a tak naprawdę sami otrzymaliśmy dużo więcej…

Beata Chmielowiec